Inne miejsca
Matczyna Wioska
Ojciec Slavko Barbarić był pomysłodawcą i inicjatorem budowy matczynej wioski któremu poświęcił wiele lat swojej posługi kapłańskiej. Dzięki wytężonej pracy i wielkiemu oddaniu drugiemu człowiekowi sprawił, że w Medjugorie zaczęły przybywać osoby z przeróżnych środowisk. Najczęściej należeli do nich pogubieni życiowo, narkomanii i alkoholicy, ludzie żyjący na marginesie społeczeństwa. Nie zabrakło tam również dzieci – ofiar wojny domowej w Jugosławii. To z myślą właśnie o nich kapłan wybudował Matczyną Wioską. Podkreślając cel powstania wioski, zaraz za wejściem głównym po prawej stronie postawiono pomnik przedstawiający kobietę, która w geście ogromnej troski i wielkiej miłości przygarnia do siebie grupkę dzieci. Jest to symbol Matczynej Wioski. Kilkadziesiąt metrów dalej znajduje się pomnik ojca Slavka Barbarić. Na kamiennym bloku wznosi się postać zakonnika we franciszkańskim habicie i sandałach na stopach. Postać trzyma w prawej dłoni niewielki krucyfiks, którym dotyka czoła. Oczy zakonnika są zamknięte, a cała twarz pełna skupienia. Uwieńczony został w geście błogosławieństwa i mistycznej zadumy – takim, jakim pamiętają go bliscy.
Idea Matczynej Wioski zrodziła się podczas wojny domowej w byłej Jugosławii. Kiedy do Medjugorie zaczęli napływać uchodźcy, a wraz z nimi dzieci, franciszkanie wynajęli prywatny dom, w którym urządzili dla nich schronisko. Najmłodszymi zajmowały się siostry franciszkanki. Właśnie przygarnianie sierot wojennych stało się podstawą powstania Matycznej Wioski. Dzieło wspomogła także społeczność z zagranicy – pierwsze pieniądze na budowę obiektu podarowali Franciszkiem artyści ze Szwajcarii. Pierwotna nazwa instytucji brzmiała „Medjugorie je dla dzieci”. Realizacja projektu ruszyła bezpośrednio po tym, jak na Bałkanach zakończono działania wojenne. Ziemię pod budowę ośrodka przygotowali Hiszpańscy inżynierowie oraz członkowie z SFORu. Nie było to łatwe, gdyż tę część Bośni i Hercegowiny pokrywają przede wszystkim twarda glina i skały. Jednak pracując nad szczytnym celem, wkrótce udało się przezwyciężyć niedogodności.
W projekt Matczynej Wioski od samego początku zaangażowany był ojciec Slavko Barbarić. Dla powstającej instytucji przewidywał bardzo istotne w powojennych latach cel – miała przede wszystkim roztoczyć opiekę nad niepełnoletnimi ofiarami konfliktów Jugosławii. Zamiar ten został zrealizowany. Działalność Matczynej Wioski skupiła się właśnie na niesieniu pomocy sierotom i ofiarom wojny, zagwarantowaniu im bezpiecznego miejsca, w którym mogły odnaleźć pokój, dobrą atmosferę pełną miłości akceptacji, szacunku i wiary. Spełniło się wielkie marzenie ojca Slavka o stworzeniu osieroconym dzieciom w miarę możliwości normalnych warunków życia. Zakonnik od samego początku unikał idei typowego domu dziecka, a zamiast tego planował wybudowanie kilku domków, w których sieroty mogłyby czuć się jak w rodzinie. Z czasem dzięki wielkiej dobroci wielu darczyńców udało się to. Realizacja projektu rozpoczęła się 11 stycznia 1995 r.
Na terenie wioski znajduje się również przedszkole dla dzieci, którego patronką jest święta Teresa od Dzieciątka Jezus. Uczęszczają do niego nie tylko mali mieszkańcy domów ale około 170 dzieci z całej okolicy. Ostatnio ukończona została również budowa gabinetu dentystycznego oraz ośrodki dla dzieci upośledzonych.
Wojna w byłej Jugosławii skończyła się już dawno. Dzieci – ofiary tej wojny są dzisiaj dorosłymi ludźmi. Misja matczynej wioski jednak nie skończyła się. Obecnie zjeżdżają do niej dzieci z całej Bośni i Hercegowiny, poranione i nieszczęśliwe, pochodzące z rodzin patologicznych. Miejsce to niesie im nadzieję na lepszą przyszłość. Tutaj uczą się normalnego życia oraz otrzymują szansę na dobry start w dorosłość. Na program dnia składa się nauka, modlitwa, praca, zajęcia sportowe i plastyczne oraz lekcje muzyki. To wszystko pomaga im się kształtować, rozwijać swoje talenty i przygotowywać do dalszej drogi. Bardzo ważnym miejscem dla wychowanków matczynej wioski jest kaplica. To tam podopieczni i ich wychowawcy czerpią siły do codziennej pracy. Kaplica duża przestronna i prosta w formie, mieści się w budynku głównym. W centralnym miejscu pomieszczenie ustawiony został drewniane ołtarz, zaś zanim na ścianie zawieszone duży obraz. Dzieło przedstawia dzieci otaczające Jezusa, po którego lewej stronie unosisz gołąb symbolizujący Ducha świętego. Scena ta nawiązuje do ewangelicznych słów Chrystusa: „Pozwólcie dzieciom przychodzić do mnie” i przypomina o misji tego miejsca. Po lewej stronie ołtarza umieszczono ambonę, a obok niej figurę Matki Bożej. Na prawo od ołtarza znajduje się figura świętego Józefa trzymającego na ręku Dzieciątko Jezus, natomiast pod ścianą w prawym rogu widnieje obraz Jezusa Miłosiernego, doskonale znany pielgrzymom z Polski. Na ścianach kapicy zawieszone są stacje drogi krzyżowej. W tym samym budynku mieści się także małe oratorium z Najświętszym Sakramentem. Mogę pielgrzymów przeciąga dużą Mozaika przedstawiająca postać Maryi z Dzieciątkiem Jezus towarzystwie dwóch adorujących aniołów. Tabernakulum tego oratorium znajdowało się kiedyś w kaplicy adoracji przy kościele świętego Jakuba. Najświętszy sakrament umieszczony jest cyborium, dlatego po otwarciu drzwiczek tabernakulum od razu można adorować Jezusa.
Na terenie obiektu przygotowany na tyle dużą salę konferencyjna, że może pomieścić wszystkich mieszkańców Matczynej Wioski. Odbywają się tutaj nie tylko spotkania czy występy artystyczne, ale okazjonalnie sprawowana jest również msza święta. W czasie zimy, kiedy pogoda nie sprzyja spędzaniu czasu na powietrzu i większość mieszkańców pozostaje w domu, dzieci z matczynej wioski w świetlicy organizują przedstawienia dla pielgrzymów. Spotkajmy się to również grupy pielgrzymów z osobami, które na co dzień pracują smacznej wiosce. Zaangażowani w tą działalność opowiadają jak dzieło ojca Slavka funkcjonuje dzisiaj, czym się zajmuje i jaka jest jego misja.
Poza budynkiem głównym na obszarze Matczynej Wioski powstało siedem domków, każdy z nich powierzchni 200 m2. Tutaj podopieczni znajdują to, co jest im potrzebne do codziennego życia. Domy wyposażone są w sypialnie, łazienki, salony, kuchnie, pralnie i pomieszczenie gospodarcze. Każdy z nich pomyślany został tak, by mogło w nim zamieszkać ośmioro dzieci, jedna siostra zakonna oraz dwie osoby świeckie, służące wszelką pomocą w zmaganiu się z problemami codzienności.
Na terenie wioski znajduje się jeszcze pracownia plastyczna i sklep z pamiątkami, a między domkami dla dzieci postawiony budynek ambulatorium oraz budynek administracyjny
Wspólnota Cenacolo
Działająca dzisiaj na całym świecie Wspólnota Cenacolo jest obecna również Medjugorie. Wielu młodych ludzi w tym miejscu na nowo odnajduje sens życia i wygrywa walkę z nałogami.
W lipcu 1983 r. we Włoszech, dokładniej na jednym ze wzgórz w Saluzzo w prowincji Cuneo, narodziła się Wspólnota Cenacolo. Zawdzięcza ona swoje istnienie pewnej kobiecie, cechującej się wielką wrażliwością na młodych ludzi, uwikłanych w różnego rodzaju uzależnienia, oraz otwartej na Ducha Świętego – siostrze Elwirze. Pragnienie niesienia pomocy drugiemu człowiekowi przerodziło się w konkretny czyn, który stał się powołaniem życiowym włoskiej zakonnicy.
Siostra Elwira, urodziła się w roku 1937, w wielodzietnej rodzinie na południu Włoch. Jej ojciec był alkoholikiem, a matka ciężko pracowała jako pielęgniarka. Elwira nie miał łatwego dzieciństwa, ale – jak opowiada dzisiaj dzisiaj, przyjęła wszystko, co zostało jej dane jako wielki dar Boga i szkołę życia.
Jeszcze jako młoda dziewczyna postanowiła wstąpić do zakonu. Podczas trzydziestoletniej pracy w kuchni klasztornej Elwira odkrywa w sobie pragnienie niesienia pomocy osobom, które zagubiły się na ścieżkach życia. W tym czasie przychodzili do niej młodzi, głodni ludzie, często narkomanii bez grosza w kieszeni, którym nie potrafiła odmówić pomocy. Zakonnica nie wróciło cierpliwości, nawet gdy nachodzili ją późno w nocy. Stara się ich wesprzeć na wszelkie sposoby – dawała jedzenie, okazywała zrozumienie, akceptowała biedę. Dzięki takiej postawie siostra zyskała wielkie uznanie i szacunek w kręgu młodych ludzi. Dostrzegali oni i doceniali bowiem dobro i bezinteresowna miłość, która przejawiała się w sposób bardzo konkretny.
Przez osiem lat ta pokorna, prosta zakonnica, prosiła swoich przełożonych, aby pozwolili jej poświęcić się pracy z zagubionymi młodymi osobami. Przez długi czas nie mogła uzyskać na to zgody.
Siostra Elwira, głęboko przekonana o potrzebie realizacji swoich pomysłów, nie dawała za wygraną. Ostatecznie jej wielki upór i wewnętrzne przeświadczenie o słuszności tych działań zaowocowały pozwoleniem na prowadzenie upragnionej pracy duszpasterskiej. Wkrótce ze zdolności i zaangażowania zakonnicy miało rozwinąć się dzieło, dzięki któremu wielu osobą często już niemal spisanym na straty przez społeczeństwo, udało się odnaleźć drogę do normalnego życia.
Siostra Elwira zaczęła szukać miejsca,w którym mogłaby zgromadzić młodych ludzi, wymagających bardzo konkretnej pomocy. Tak się szczęśliwie złożyło, że władze miasteczka Saluzzo oddały jej do użytku stary, zrujnowany, opuszczony dom. Choć budynek nie sprawiał najlepszego wrażenia, zakonnica przyjęła ten dar z wielką radością. Wraz z trzema innymi siostrami rozpoczęła w tym miejscu pracy tworzenie wspólnoty. Na potrzebujących nie trzeba było długo czekać – już po tygodniu zaczęli się zgłaszać ludzie szukający pomocy. Właśnie w ten sposób narodziła się Wspólnota Cenacolo.
Początki nie były łatwe. Dzieło to powstało, nie mając żadnej stabilizacji materialnej, pośród wielu poświęceń, ale i w klimacie żarliwej modlitwy. Jednak oddanie sprawie mimo trudów miało w przyszłości przynieść zaskakujące efekty.
Liczba młodych, pogubionych w życiu, garnących się do siostry Elwirę szybko wzrastała. Z biegiem lat powstała potrzeba zbudowania kolejnych domów i zakładania nowych wspólnot, najpierw Włoszech, później również za granicą. Jak dziś wspominają zaangażowani w działalność – dzięki Opatrzności Bożej zamiar ten zrealizowano z powodzeniem.
Obecnie Wspólnota Cenacolo posiada 52 domy na całym świecie, w tym trzy w Polsce:
- w Giezkowie koło Świeszyna (województwo zachodniopomorskie);
- w Jastrzębiu Zdroju (wództwo śląskie);
- w Porębie Radlnej koło Tarnowa (województwo małopolskie)
Na terenie Polski wspólnota działa od 2001 r.
Oaza Pokoju
Wspólnota Maryjna – Oaza Pokoju przybyła do Medjugorie 1 lipca 1990 r.
Jej członkowie pojawili się u podnóża Góry Objawień z głębokim przekonaniem, że Bóg ich wzywa w to miejsce. W wyniku niezwykłego splotu okoliczności
w październiku roku 1987 wspólnota otrzymała od darczyńców też ze Szwajcarii
i Włoch działkę budowlaną na terenie wsi Bijakovici, obok posesji, na której mieści się Wspólnota Cenacolo. Już w pierwszych dniach bracia i siostry należące do Oazy postanowili, że jej życie na nowym terenie będzie urzeczywistnieniem ważnych prawd Ewangelicznych. Pewnego dnia członkowie Oazy Pokoju poczuli że nadszedł czas, aby z Rzymu wyruszyć do Medjugorie i tam rozpocząć nowe dzieło modlitwy
o pokój na świecie. Wyruszyli bez pieniędzy, nie zabierając ze sobą żadnych kosztownych rzeczy i pieszo udali się w kierunku Ankony. Liczyli bo wiem że z tego znanego portu uda im się przedostać na drugą stronę Adriatyku. Dzięki dobrym ludziom, których spotkali po drodze, zamiar ten został zrealizowany.
Następnego dnia po przeprawie, 1 lipca 1990 r., około godziny jedenastej zawitali do Medjugorie. Oaza Pokoju stanowi publiczne stowarzyszenie wiernych, prowadzące działalność zgodną ze wszystkimi przepisami prawa kanonicznego.
Jej założycielem jest ksiądz Gianni Sgreva ze zgromadzenia pasjonistów.
Do Oazy Pokoju należą siostry i bracia. Ze wspólnotą są związane również osoby konsekrowane żyjące w świecie oraz pary małżeńskie, które żyją jej duchowością
i charyzmatem w swoich związkach.
W ogrodzie znajduje się Kaplica Adoracji Najświętszego Sakramentu, którą
z pewnością warto odwiedzić. Niewielka, schowana pośród drzew i krzewów robi na pielgrzymach niezapomniane wrażenie. Wybudowana została jako pierwszy spośród nowych budynków na terenie posesji, już w roku 1993. Niepowtarzalnie piękna kaplica zawdzięcza być może temu, że w niczym nie przypomina typowych dla regionu budowli sakralnych. Jej urok intryguje i przyciąga, a kto wejdzie do środka, ujrzy ponadto niezwykle ciepły wystrój.
Wspólnota Błogosławieństw
Wspólnota Błogosławieństw jest jedną z nowych inicjatyw w Kościele katolickim po Soborze Watykańskim II. Założona została we Francji w roku tysiąc dziewięćset siedemdziesiątym trzecim przez dwa małżeństwa: Efraima i Josette oraz Jean – Marca i Mirelle.
Jej członkami są zarówno osoby konsekrowane, jak i osoby świeckie. Głównym charyzmatem międzynarodowego stowarzyszenia wiernych jest łączenie życia kontemplacyjnego z apostolskim, co umożliwia reguła organizująca każdy dzień
w rytmie modlitwy.
Członkowie są zobowiązani do codziennego odmawiania liturgii godzin, uczestnictwa we mszy świętej, adoracji Najświętszego Sakramentu, modlitwy nocą oraz postu.
Tihalina
Tihalina mała wioska położona niedaleko granicy z Chorwacją. W centrum, przy głównej drodze, na niewielkim wzniesieniu położony jest kościół pw. Niepokalanego Poczęcia NMP. Świątynię otacza niewielki plac, a tuż obok niej wznosi się wieża. Nieopodal za kościołem znajduje się niedawno odnowiony budynek klasztorny ojców franciszkanów. Po przekroczeniu progu kościoła Niepokalanego Poczęcia NMP rzuca się w oczy prostota jego wnętrza i jasność, która je wypełnia.
Rzędy okien nawy głównej nie zostały ozdobione witrażami, ale dzięki temu do świątyni dociera bardzo dużo światła. Większość elementów wystroju wykonano z drewna. Na ścianie prezbiterium, w centralnym miejscu znajduje się duży drewniany krzyż otoczony metalową ramą. Pod nim umieszczono tabernakulum. Na niewielkim podwyższeniu stoi ołtarz z metalu. Mensa wsparta została tu na czterech filarach o nieregularnym kształcie. Na prawo od ołtarza można dostrzec chrzcielnicę i paschał. W tym miejscu na pierwszy plan wysuwa się figura Jezusa. Postać Zbawiciela w długiej tunice i płaszczu ma szeroko otwarte ramiona, a na Jego piersiach ukazana jest Najświętsze Serce.
Po prawej stronie, za amboną, tuż przed schodami wiodącymi w głąb prezbiterium, na podwyższeniu ustawiono figurę Matki Bożej. Właśnie ona niezmiennie przyciąga pielgrzymów i turystów w to miejsce. Rzeźba znajduje się w Tihalina już od wielu lat. Była tu także przed rokiem 1981, kiedy rozpocząłeś objawienia. Kiedy przywieziona została przez Włochów, nikt zapewne nie przypuszczał, że stanie się ich symbolem. Wszyscy widzący zgodnie twierdzą, że statua najwyraźniej oddaje wygląd Maryi, która im się ukazuje.
Matka Boża ubrana jest tutaj w jasnoróżową tunikę i niebieski płaszcz. Na głowie ma biały welon, spod którego wydostają się pasma ciemnych włosów. Krawędzie jej szat pokrywa prosty, złoty, dekoracyjny motyw. Postać stoi lekko pochylona do przodu, z rozpostartymi ramionami i otwartymi dłońmi. Jej twarz jest spokojna, lecz w głębi spojrzenia, mimo lekkiego uśmiechu, pojawia się nuta smutku czy zamyślenia.
Przed figurka bardzo często spotkać można grupy pielgrzymów przybywających z Medjugorie, by na własne oczy zobaczyć znaną im z obrazków postać Matki Bożej. Przyjeżdżają, by się pomodlić, wspólnie odmówić różaniec. Grupy chorwackie najczęściej śpiewają w tym miejscu maryjne pieśni. Chyba nie zdarzył się w Medjugorie pątnik, który wracałby do domu bez pamiątkowej fotografii z Maryją z Tihaliny.
Kościół w Šurmanci
W czasie pielgrzymek odwiedzamy kościół w małej miejscowości Šurmanci, zlokalizowanej kilka kilometrów od Medjugorje. Jest tam cudowny obraz Jezusa Miłosiernego. W 1990 ikona ta znajdowała się w Sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Trento. Tutaj miało miejsce cudowne uzdrowienie Ugo Festa.
Ugo Festa urodził się w 1951 r. Od młodości chorował na stwardnienie rozsiane. Z biegiem lat choroby inne ciężkie krzyże: w wieku trzydziestu lat zwiotczenie mięśni i epilepsja. Dodatkowo duży problem z deformacją kręgosłupa i konwulsje każdego dnia. Choroby przykuły go do wózka inwalidzkiego. Jego sytuacja jest tak zła, że również lekarze nie mogą nic zrobić. Od tego momentu za przyczyną tego okropnego doświadczenia zaczyna się jego bunt przeciw Bogu. Ale Ugo dochodzi do wniosku, że zostaje mu tylko jedna rzecz do zrobienia: może tylko się modlić, wołać do Boga. Zatem 28 kwietnia 1990 jedzie na pielgrzymkę do Rzymu: przedstawiają go Matce Teresie, która znajduje się w tych dniach w Rzymie. Ona go pociesza, przytula. Proponuje mu jechać modlić się do Sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Trento, ale on odmawia.
Zakonnica z grupy jednak zostawia pięć kopii obrazu Bożego Miłosierdzia i medalik z tym samym wizerunkiem. Dzień później, 29 kwietnia Ugo zostaje zaniesiony na audiencję do Ojca Św. do auli Nervi, z medalikiem na szyi i z tym obrazkiem na ramionach w celu pobłogosławienia go przez Papieża, ale trochę zmieszany, gdyż on nigdy nie był wzorem świętości. Na schodach Św. Piotra, Jan Paweł II przechodzi bardzo blisko. Papież spogląda na niego, zatrzymuje się, błogosławi obrazek i pyta tego człowieka dziwnego i cierpiącego: „co słychać?”. Ugo w tym momencie opowiada o całej swojej desperacji, mówi, ze czuje się kompletnie beznadziejnie i w głębokim kryzysie. W jego płaczu jest zawarte całe jego życie pełne bólu i jego walka.
Papież go słucha, uśmiecha się czule i mówi: „Ale jak możesz przeżywać kryzys mając w ramionach Jezusa Miłosiernego? Ofiaruj wszystko Jemu i proś moją siostrę Faustynę, aby wstawiała się za tobą”. Ugo został dotknięty słowami Papieża. W jego wnętrzu coś się zmieniło. Tak oto decyduje pojechać do Sanktuarium Bożego Miłosierdzia do Trento. Przed tym obrazem Jezusa, naturalnej wielkości, modli się trzy dni. Czwartego dnia zdarza się coś niewytłumaczalnego i nadzwyczajnego. Ugo zauważa nagle, że obraz Jezusa ożywa i wyciąga swoje ramiona, czuje, ze całe jego ciało przenika bardzo silne ciepło. Znajduje się na nogach z rękoma wyciągniętymi do Pana i woła Go usilnie. Widzi Jezusa idącego ku niemu, w białej falującej szacie.
Ugo w ułamku sekundy myśli: „Mój Boże, to człowiek z Galilei. Idzie prosto do mnie!”. Nie wierzy swoim oczom, wątpi, myśli, że oszalał, śni. W tym momencie słyszy Jezusa wymawiającego te słowa: „Wstań i chodź!”. Tak oto zaczyna chodzić. Nagle wszystkie ciężkie choroby, które go gnębiły znikają, zostają wyleczone. Zatem jest fizycznie uleczony, jak nigdy w swym życiu. W jednym momencie jest innym człowiekiem. Z wrażenia wybiega na zewnątrz. Jest zdezorientowany, ale szczęśliwy.
19 sierpnia tego samego roku Ugo Festa wraca do Bazyliki Św. Piotra na audiencję do papieża. Zostaje jeszcze raz zaprowadzony do niego. Nie ma już łez bólu, ale radości. Opowiada Janowi Pawłowi II o łasce, którą otrzymał i dziękuje, że go polecił poprzedniego 29 kwietnia Bożemu Miłosierdziu. Od tej chwili zaczyna się dla niego nowe życie. Wyjeżdża jako pielęgniarz wolontariusz pomagać Matce Teresie w jej misjach w Indii i Afryce i powierza swoje życie bardziej potrzebującym, przede wszystkim obcokrajowcom, aż do śmierci 22 maja 2005.
Cud uzdrowienia Ugo Festa jest w aktach procesu, który wyniósł Św. Faustynę na ołtarze i potwierdza tajemniczy związek między papieżem Wojtyłą i polską zakonnicą. Po jakimś czasie, na prośbę arcybiskupa Spalato mons. Franic, ikona zostaje wysłana do Spalato z okazji ważnej procesji o pokój, zakończonej w Medjugorje. Tutaj zostaje umieszczona w kaplicy adoracji, a potem przeniesiona do kościoła w Šurmanci, gdzie znajduje się do dzisiaj. W tym kościele, oprócz ikony Jezusa Miłosiernego, znajduje się też relikwie Św. Faustyny. (źródło Totus Tuus)